A jednak tam byłem… spokojny, niemal zaopiekowany.
To uświadomienie uderzyło mnie mocniej niż cokolwiek innego.
Pod spodem leżał złożony list. Od razu rozpoznałem pismo Waltera.
Gdy je otworzyłem, wszystko wokół mnie zdawało się znikać.
„Olivio, jeśli to czytasz, to znaczy, że wyszłaś z tego domu z mniejszą ilością, niż na to zasługiwałaś. Nie mogę już dłużej udawać, że cisza to spokój”.
Usiadłem na krawężniku, a gdy czytałem dalej, wzrok mi się zamazywał.
„Powinienem był odezwać się wcześniej. Zamiast tego wybrałem ciszę zamiast konfliktu – i to uczyniło mnie tchórzem we własnym domu. Proszę o wybaczenie, choć wiem, że mogę na nie nie zasługiwać”.
Łzy napłynęły mi do oczu, ale kontynuowałem.