Natknąłem się na to w pokoju mojej dziewczyny… I teraz mam więcej pytań niż odpowiedzi
Nie miałem zamiaru podglądać.
To jest prawda, do której ciągle wracam.
Szukałem ładowarki – niczego więcej. Mój telefon był prawie rozładowany, a ona powiedziała mi wcześniej, że mogę pożyczyć jej, jeśli będę potrzebował. Była wtedy w kuchni, nucąc coś w radiu, całkowicie zrelaksowana, zupełnie niczego nie podejrzewająca.
Kiedy wszedłem, w jej sypialni panowała cisza.
Ciepłe światło sączyło się przez lekko zaciągnięte zasłony, malując pokój delikatnymi tonami. Wszystko wydawało się normalne. A nawet znajome. Ubrania złożone na krześle. Książka leżąca okładką w dół na stoliku nocnym. W powietrzu unosił się delikatny zapach lawendy.
I wtedy to zobaczyłem.
Na początku w ogóle nie zdawałem sobie sprawy z tego, co widzę.
Leżał na łóżku, jakby ktoś go tam zostawił bezmyślnie. Biały, zakrzywiony i o osobliwej strukturze. Miał ramę w kształcie litery U z miękką, miętową górną częścią i dwa wyściełane, cylindryczne uchwyty połączone po obu stronach teksturowanymi sznurkami.
Nie przypominało to niczego, co widziałem wcześniej.
Moją pierwszą reakcją było zwykłe zdezorientowanie.
Mój drugi instynkt był gorszy.
Ciekawość.
Podszedłem bliżej.
Obiekt nie był mały, ale też nie był szczególnie masywny. Wyglądał na zaprojektowany – celowo. Nie na coś przypadkowego ani dekoracyjnego. Na coś zaprojektowanego z zamysłem.
Przez myśl przemknęła mi dziwna myśl: To wydaje się osobiste.
I to dało mi do myślenia.
Ponieważ cokolwiek to było, najwyraźniej należało do kategorii rzeczy, których ludzie zazwyczaj nie zostawiają na widoku, gdy są w pobliżu goście.
Zawahałem się.
Potem, wbrew rozsądkowi, podniosłem ją.
Był lekki, ale solidny. Materiał był gładki, lekko twardy, jak plastik medyczny. Miętowa część miała miękką silikonową fakturę. Uchwyty były amortyzowane, niemal ergonomiczne.
I nadal żadne wyjaśnienie nie przychodziło mi do głowy.
Urządzenie do ćwiczeń? Jakiś trener postawy? Narzędzie medyczne?
Nic, co pasowałoby idealnie.
Obróciłem go powoli, próbując znaleźć etykietę, nazwę marki, cokolwiek, co mogłoby mi dać wskazówkę. Na spodzie były drobne oznaczenia, ale nie były one dla mnie od razu pomocne.
Wtedy poczułem lekki ucisk w żołądku.